- Wiesz, nikt mnie nie poprosił o rękę. Bryan poczuł na sobie wzrok

- Andy'ego Lathama, Izzy'ego Garcii...

- Nie, gość ma pierwszeństwo. Roześmiał się i chwycił ją za rękę.
Nic? Tknięta przeczuciem, podeszła do szafy i przeszukała kieszenie
Wstała i weszła do budynku. Wracając nad basen,
Jessica pomyślała, że słyszy w jego głosie coś więcej niż lęk przed
Ta informacja była zbyteczna, gdyż Dane i Jorge
mieszkam w Miami i sama robię zakupy. Jakoś sobie
a gdy spojrzała na rękę, zobaczyła krew. Uderzył ją
oczekiwał;
raz ostatni.
- Wydawało mi się, że... że kogoś widziałam
ogromnej wrażliwości. Przez te wszystkie lata nikogo tak nie pragnął,
- A ty się ze mnie nabijałaś!
Hector skinął głową.
- Muszę. Interesujesz się mordercą zwanym krawaciarzem.

Odwala ci, szeptał zdrowy rozsądek, co denerwowało go jeszcze bardziej, bo dałby sobie

Chciała zawołać, ale ugryzła się w język. Podeszła cichutko do schodów, przytrzymała
dziwnym, upiornym światłem.
– Proszę cię, RJ – szepnęła. – Tylko ładna?
usłyszał komplement. - Chciałbym porozmawiać z panią o pani mężu. Przepraszam, że panią nachodzę, ale mam kilka pytań. - Bez komentarza. - Caitlyn chwyciła torebkę. Na podjeździe pojawił się facet z kamerą na ramieniu. - Proszę, to zajmie tylko kilka minut - nalegał O’Dell. - Nie teraz. - Ale... - Jest pan w moim garażu i proszę, żeby pan wyszedł. Nie mam panu nic do powiedzenia. - Kątem oka zobaczyła, że kamerzysta zaczyna ją filmować. - Nie chcę wzywać policji, ale zrobię to. - Była pani z mężem w separacji. - Wszedł pan do prywatnego domu. - Za drzwiami zawzięcie ujadał Oskar. - Wchodzę do środka. Jeśli nie ma pan nic przeciwko temu... albo nawet jeśli pan ma. - Nacisnęła guzik i brama garażowa znów ruszyła, tym razem w górę. Spojrzała na reportera zza okularów słonecznych. - Zanim wypuszczę psa i zadzwonię po policję, zamknę bramę, więc na pana miejscu zwiewałabym, gdzie pieprz rośnie. - Nie czekając na odpowiedź, nacisnęła guzik i weszła do domu, gdzie przywitał ja Oskar, skacząc do góry jak na sprężynach. Caitlyn uśmiechnęła się i wzięła na ręce rozradowany kłębek futerka. Długi różowy jęzor liznął ją po twarzy. - Ja też za tobą tęskniłam - powiedziała cicho, gdy mokry nos przejechał po jej policzku. - Bardzo. - Obawiała się, że natarczywy reporter pójdzie za nią, ale usłyszała głosy po drugiej stronie ogrodzenia i zorientowała się, że Max O’Dell i jego kolega z WKAM odpuścili już na dzisiaj. Dzięki Bogu. Nakarmiła psa i odsłuchała nagrane wiadomości. Trzech dziennikarzy, w tym Nikki Gillette, zostawiło numery swoich telefonów z prośbą o oddzwonienie. Caitlyn skasowała. Dwie osoby zadzwoniły, ale nie zostawiły żadnej wiadomości. Była też wiadomość od detektywa Reeda z prośbą o telefon. Serce jej nagle zabiło. W głowie zadźwięczał ostrzegawczy dzwonek. Czego może od niej chcieć? Co już wie? Troy mówił, żeby nie rozmawiała z policją. Ale przecież nie może ich zignorować! Boże, a nawet nie zaczęła jeszcze szukać adwokata. Wyprostowała się i wystukała numer, który podał jej Reed. Telefonistka powiedziała, że detektyw Reed ma dzisiaj wieczorem wolne. Caitlyn rozłączyła się i zabębniła nerwowo palcami po blacie. Kelly wciąż nie dzwoniła. Może wyjechała z miasta. Pracowała w dziale zaopatrzenia jednego z największych dom ów towarowych w mieście, często wyjeżdżała... ale zwykle sprawdzała nagrane wiadomości. Caitlyn przeszła przez pokój i wyjrzała przez okno od frontu. Furgonetki WKAM nie było już na ulicy. Na szczęście do Maksa O’Della dotarło, co powiedziała. Ale wróci. I inni też. Caitlyn miała już do czynienia z dziennikarzami i wiedziała, że jeśli wywęszą temat, będą uparcie szli tropem i nie zrezygnują. Jak świetnie wyszkolone psy myśliwskie. Wzięła telefon i weszła do salonu. Róże w wazonie zaczęły już więdnąć i gubić płatki. Opadła na miękką kanapę i spojrzała na błyszczący fortepian. Stało na nim zdjęcie Jamie. Kochane dziecko.
księgarnia, sklep z używaną odzieżą i zapyziały sklepik spożywczy. Kolejny lokal, do
– O której zadzwoniła?
Dużo by dała, żeby teraz wrócił jej ten dar.
– Pojadę z tobą – zaproponowała Martinez. Lękliwie spojrzała na ciało na wózku. – Co za
rozciągał spięte mięśnie barków. – Zdjęcia wydają się autentyczne. Nie znalazłem żadnych
ją niemal trzy tysiące kilometrów. Zanim zasnął, pomyślał, że to załatwi sprawę i zapewni jej
– Bliżej. – Bentz nie dawał wygraną.
– Może.
Wędkarz akurat zarzucał wędkę tam, gdzie według jego obliczeń Jennifer uderzyła w
podwójnego morderstwa? Że w schowku znaleziono zwłoki dwóch dziewcząt?

©2019 www.caprina.na-ladunek.bialystok.pl - Split Template by One Page Love